Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 24 września 2013

Śledczy wznowią śledztwo ws. telefonu śp. Prezydenta. Uda się ustalić, kto dzwonił z aparatu śp. Lecha Kaczyńskiego?

 

Śledztwo dotyczące bezprawnego korzystania z telefonu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostanie wznowione. Sprawę dot. użytkowania aparatu po katastrofie smoleńskiej zawieszono w związku z oczekiwaniem na rosyjskie dokumenty w tej sprawie.

Jak pisze "Nasz Dziennik" materiały z Rosji już zostały przysłane. Dotyczą one m.in. wykazu połączeń oraz logowań telefonu Lecha Kaczyńskiego do rosyjskich stacji BTS.

Materiały 30 stron, ale zdaniem śledczych są wyczerpujące i nie trzeba będzie wnioskować o ich uzupełnienie. Potwierdza to w rozmowie z "ND" rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Dariusz Ślepokura.

Jak mówi, trwa także analiza obszernych materiałów dot. oględzin miejsca katastrofy, przekazanych przez wojskowych śledczych. Jest ich mnóstwo, trzeba z nich wyłuskać informacje o prezydenckim telefonie – wyjaśnia rzecznik.
Chodzi o informacje umożliwiające ustalenie miejsca i okoliczności odnalezienia aparatu oraz osoby, która to uczyniła
– precyzuje.

Ślepokura wskazuje, że decyzja o wznowieniu śledztwa to kwestia kilkunastu dni:
Obecnie prokurator jeszcze analizuje te dokumenty i po zapoznaniu się z nimi podejmie decyzję o podjęciu zawieszonego śledztwa.
Śledztwo dotyczące bezprawnego wykorzystania telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do którego doszło 10 i 11 kwietnia 2010 r., wszczęto w maju ubiegłego roku. Ustalono, że w dniu katastrofy z aparatu wykonano dwa połączenia wychodzące: o godz. 12.46 i o godz. 16.24 czasu polskiego. Telefon został użyty jeszcze następnego dnia o godz. 12.18 czasu polskiego.

Co zastanawiające polskie służby specjalne nie zareagowały na tragedię smoleńską w sposób prawidłowy. Telefon używany przez Prezydenta RP nie został wyłączony.

Więcej w "Naszym Dzienniku"

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz